Ninho, le " Jefe " du rap français
Musique
6 min Mickaël

Ninho, "Jefe" francuskiego rapu

3 grudnia Ninho powrócił z nowym solowym albumem „Jefe”. To prawdopodobnie płyta, na którą NI jest najbardziej oczekiwany, zarówno przez krytyków, jak i słuchaczy. To okazja, by przyjrzeć się fenomenowi francuskiego rapu ostatnich 5 lat, który nie zna presji, ani w muzyce, ani podczas sesji zdjęciowej dla Project X Paris.

Ninho akceptuje swój status

Szeroka publiczność poznała Ninho wraz z wydaniem jego albumu „Comme Prévu” w 2017 roku. Jednak wcześniej raper pochodzący zarówno z 91, jak i 77, wydał już 4 projekty, w tym mixtape „MILS” (Maintenant Ils Le Savent), który stał się kultowy. Jego pseudonim jest bezpośrednio inspirowany jego młodością: gdy pojawił się na francuskiej scenie rapowej w 2014 roku z pierwszym mixtape'em „Ils Sont Pas Au Courant”, miał zaledwie 18 lat. Gdy zdobywał swoje pierwsze złote płyty, miał ledwie 20 lat. Dziś przeszedł długą drogę, z łącznie 9 solowymi projektami, dziesiątkami featuringów, które stały się hitami, oraz historycznym rekordem liczby certyfikatów zdobytych dzięki sprzedaży. Jego jedyny udział w utworze wywołuje prawdziwą lawinę streamów, do tego stopnia, że niektórzy mówią, iż wystarczy go zaprosić, by zrobić złotą płytę.

Sukces, który przed wydaniem tego dziewiątego solowego projektu, przyniósł Ninho pewne problemy, zwłaszcza z innym szefem francuskiego rapu, Boobą. Jednak ostatecznie nic nie zepsuło 3 grudnia, dnia spotkania NI z fanami wokół nowego albumu „Jefe”. Raper był oczekiwany z niecierpliwością i zdecydował się ogłosić, że na płycie nie będzie żadnych featuringów. Odważne posunięcie, które pokazuje też jego chęć do potwierdzenia statusu lidera francuskiego rapu. Obiektywnie rzecz biorąc, od prawie 5 lat jest jednym z 3 lub 4 najważniejszych raperów w kraju. Można powiedzieć: wyzwanie zostało podjęte. 15 utworów o różnorodnej atmosferze, jak często proponuje raper. Czasem melancholijne, jak w „VVS” czy utworze „Jefe”, czasem bardziej agresywne i zdecydowane, jak w „Sky Priority” i „Mood”, ale też z dużą dawką nostalgii, jak w „Arme de Poing” czy „RER D”.

 

Szeroka grupa producentów beatów przyszła mu z pomocą: BBP, SNK prod i wielu innych, co pozwala na różnorodne muzyczne akcenty. Jednak płyta pozostaje spójna sama w sobie i z resztą jego dyskografii. Mamy tu częsty u niego miks dużych singli kalibrowanych na radiowe hity, kilka utworów, które sprawdzą się też w klubach, oraz sporo „bangersów” bardziej rapowanych i mniej melodyjnych. Nie zmienił więc swojej recepty i pozostał wierny swoim zasadom, z dużą ilością instrumentali w stylu „muzyka latynoska” i odniesieniami do codziennego życia, które od czasów jego początków bardzo się zmieniło. Album powinien więc przypaść do gustu jego dość szerokiej bazie fanów, choć inni mocni konkurenci ścigają się na koniec roku (Jul, Rohff, Orelsan, Ziak, …). Ale w Project X Paris znamy go trochę: wiemy, że nie odczuwa żadnej presji, ani przed mikrofonem, ani przed wynikami streamingu, ani przed celami naszych kamer.

Ninho, jeden z pierwszych fanów Project X Paris

Bo oprócz świetnego rapowania, NI czuje się też bardzo swobodnie, gdy trzeba pozować w najpiękniejszych ubraniach. Można to było zauważyć podczas naszej sesji zdjęciowej z fenomenem, nie boi się wychodzić ze swojej strefy komfortu. Trzeba przyznać, że kolekcja wydawała się stworzona dla artysty, który zawsze wykazywał duże zainteresowanie modą. Już w swoich pierwszych klipach widać było chęć pokazania bardzo wyraźnej tożsamości streetwearowej, zwłaszcza z nieodzownym dresowym kompletem. Oczywiście zaproponowaliśmy mu różne wersje made in PXP i to całkiem dobrze zadziałało. Czarny komplet z cienkimi, żółtymi neonowymi paskami i mini stylizowanym logo w tym samym kolorze naprawdę mu pasuje, jakby nosił go od zawsze. Podobnie było, gdy przymierzał różne bluzy i hoodie, nawet te najbardziej streetowe wzory.

Ale tam, gdzie to najlepiej pasuje, to gdy proponujemy coś bardziej „błyszczącego”, bardziej „luksusowego” i ekstrawaganckiego. Zwłaszcza biały komplet spodnie dresowe + kurtka, z barokowymi złotymi wzorami na torsie i nogach. Całość noszona z dopasowanymi sneakersami, co daje bardzo udany efekt. To chyba strój, który mu najlepiej pasuje i świetnie współgra też z miejscem sesji, w złotym wnętrzu, które wygląda jak wyjęte z Renesansu. Na koniec brakującym elementem była oczywiście parka. Kluczowy element, zwłaszcza na zimę. Parka PXP z futrzanym obszyciem kaptura, nawiązująca do pierwszych kultowych modeli noszonych przez raperów takich jak Wu-Tang Clan w latach 90.

W Project X Paris jesteśmy więc oczywiście bardzo dumni z drogi, jaką przeszedł Ninho. Nawet gdy spotkaliśmy go w 2017 roku, wiedzieliśmy już, że osiągnie wielkie rzeczy w francuskim rapie, ale nie wyobrażaliśmy sobie, jak bardzo zmieni oblicze tej muzyki (dziś wielu innych raperów próbuje „robić Ninho”). Życzymy mu oczywiście wszelkich sukcesów z nowym albumem „Jefe” oraz z trasą koncertową, która wkrótce się rozpocznie. Dwa koncerty w Bercy są już zapowiedziane na 11 i 12 grudnia, ale biorąc pod uwagę fenomen, bilety muszą być już wyprzedane!

Le Radar