Kalash au top du style
Collaboration
6 min Thomas

Kalash na szczycie stylu

Przekroczenie 300 milionów wyświetleń na Youtube jednym teledyskiem to nie jest dane każdemu artyście. Ale Kalash to nie jest artysta jak inni: autentyczny, bez kompromisów, wielowymiarowy, jest prawdziwą nietypową gwiazdą rap game i nie boi się pokazywać swojej wyjątkowości, czy to w teledysku, na pokazie mody, czy podczas sesji zdjęciowej dla Project X Paris.


Kalash, artysta o tysiącu twarzy

Jeśli cofniemy się do lat 90. lub 2000. i powiedziano by wam, że artysta z Martyniki zdobędzie wszystkie listy przebojów we Francji z muzyką o hardcore’owych tekstach i reggae/dancehallowych brzmieniach, nigdy byście w to nie uwierzyli. Co gorsza, moglibyście nawet zapytać, czym jest dancehall, choć być może już wtedy była to najpopularniejsza muzyka na Karaibach. Styl ten nie zdążył wtedy zbyt mocno zaznaczyć swojej obecności we Francji. Dziś populacja jest znacznie bardziej zaznajomiona z tym gatunkiem muzycznym, w dużej mierze dzięki wielkim gwiazdom, takim jak Admiral T czy Kalash. Pierwszy, pochodzący z Gwadelupy, otworzył drzwi i w wieku 41 lat można powiedzieć, że był wzorem z długą i pełną sukcesów karierą. Nawet stworzył mosty z wieloma francuskimi artystami, którzy chętnie współpracowali z gwiazdą z Antyli, co oczywiście przyczyniło się do rozprzestrzenienia dancehallu po całym kraju. Drugi, Kalash, dosłownie zasiadł na tronie gry, uznany przez wszystkich największych i osiągając wyniki wyświetleń, o których prawie nikt nie mógł marzyć.

 

Jednak nie wszystko było pisane dla rapera/wokalisty (nazywajcie go jak chcecie, potrafi wszystko). Bo jeśli jego ojciec był wielkim fanem Lenny’ego Kravitza i muzyki, był też bardzo gorliwym wierzącym, a Kalash uczęszczał niemal wyłącznie do szkół religijnych. Nie zawsze do końca zgodnych z kodami dancehallu... Ale jak często w swojej karierze, znalazł własną drogę. Droga ta zaczęła się jakiś czas temu, bo ma prawie 20 lat kariery. Najpierw bardzo obecny w lokalnym undergroundzie, wydał swój pierwszy album „Kalash” w 2010 roku. Ale to tuż przed swoim trzecim projektem „Kaos” odniósł znacznie większy sukces. Jego singiel „Bando” został udostępniony przez Boobę, który zaraz potem podpisał z nim kontrakt na swoim labelu. Dzięki temu albumowi i temu, co nastąpiło później, artysta zapisał się w historii tej muzyki. Od razu rzuca się w oczy jego łatwość operowania głosem, która wyróżnia go na tle konkurencji w grze, gdzie dominują autotune i filtrowane głosy. Jego dwa featuringi z B2O na tym trzecim projekcie przekonały publiczność metropolitalną, która była mało zaznajomiona z tymi brzmieniami, a także kultowy freestyle OKLM z Boobą, Niską i Damso. Rok później, w 2017 roku, nastąpiła koronacja z „Mwaka Moon”.


Projekt wspierany przez singiel tytułowy, we współpracy z Damso, który przekroczył 300 milionów wyświetleń na Youtube i nadal rośnie. Więcej niż „Au DD” PNL, teledysk kręcony na Wieży Eiffla, żeby dać wyobrażenie. Poza tym singlem projekt jest idealnie zbalansowany, a wizualnie wszystkie teledyski z albumu to prawdziwe hity. Teksty, które oczywiście opowiadają o historii ulic, poruszają różne tematy, takie jak przemoc policyjna, rasizm. Buntownicza strona, która nie opuściła go także na dwóch kolejnych projektach „Diamond Rock” i „Tombolo”. Dużo mówi też o duchowości i kulturze martynikańskiej, z której jest bardzo dumny. Teraz, jako uznany autorytet w swojej dziedzinie, mnoży oryginalne próby, featuringi i wydaje się rozwijać we wszystkich stylach, które próbuje. Wszechstronność, która jest także mocnym punktem jego kariery poza muzyką.

 

Współpraca Kalash x PXP

Bo Kalash miał szczęście móc wystąpić na Fashion Week dla francuskiej luksusowej marki Blue Marble. A między inwestowaniem w modę, a po prostu noszeniem ubrań znanych marek, a chodzeniem po wybiegu przed setkami profesjonalistów na Fashion Week jest ogromna różnica. Próba, którą artysta z powodzeniem przeszedł, imponując choćby odwagą chodzenia po wybiegu na Fashion Week jako francuski „raper”, co jeszcze 5 lat temu było nie do pomyślenia. Współpraca z nim przebiegła więc znakomicie, bo uwielbiamy takie wszechstronne i pewne siebie profile artystów w Project X Paris. Na początek daliśmy mu kilka „klasycznych” streetwearowych elementów z kapsuły 90's, z dwukolorowym zestawem z paskami, białym i brązowym, oraz oversize’ową kurtką w stylu uniwersyteckim z naszywkami na wierzchu. Wszystko w ładnej scenerii jednocześnie undergroundowej i mistycznej, z quadem Appolo Sano (choć wiemy, że od teledysku „Mada” raczej jeździ na dwóch kółkach).

Zmiana scenerii, z bardzo jasnym białym elementem pokrytym głośnikami, małym ukłonem w stronę jego zawodu. W stroju zaczynamy przechodzić do czegoś bardziej ekstrawaganckiego, zwłaszcza w kolorach, ale pasuje mu to idealnie. Okulary przeciwsłoneczne dobrze założone, Kalash założył zestaw Varsity, cały czas bardzo swobodny. W końcu spodnie dresowe uniwersyteckie z paskami, bluza z kapturem w tych samych kolorach i gotowe. Dla tych, którzy są trochę nieśmiali, daliśmy mu też przetestować dwukolorową, pikowaną oversize’ową kurtkę w stylu uniwersyteckim, zieloną i białą jak reszta, i efekt jest świetny. Jednocześnie ubrania często bardzo dobrze wyglądają na Kalashu, co potwierdzają jego liczne teledyski. Mamy więc artystę bardzo swobodnego w stylizacjach w stylu „old school”, co jest normalne, bo w wieku 34 lat raper oczywiście dobrze przyswoił sobie kody ubioru lat 90., w których dorastał.

 

Ale jest też bardzo swobodny w nowszych stylach. Jak w tym stroju bezpośrednio inspirowanym wizualnymi kodami drill UK, muzyki, w której raperzy często pojawiają się zamaskowani lub w kominiarkach z oczywistych powodów prawnych. Czarna geometryczna pikowana kamizelka z kapsuły Drill & Drip pokazuje, że Kalash doskonale zrozumiał nowe kody, a nawet odważył się założyć kominiarkę, by dopełnić idealną stylizację drillera. Wszystko oczywiście w głębokiej czerni. Jeśli zdejmie się kamizelkę i kominiarkę, zostaje zestaw Signature Project X Paris, flagowy zestaw naszego katalogu, oczywiście bardzo dobrze noszony przez Kalasha i „podrasowany” kilkoma biżuteriami. Artysta o tysiącu twarzy, mówimy wam! Uwielbialiśmy z nim pracować, wszystko odbyło się w prostocie, którą bardzo cenimy w PXP, i życzymy mu wszystkiego najlepszego we wszystkich jego przyszłych projektach!

Le Radar