Zapowiedź była lodowata, ale premiera rozgrzała całą branżę. Gdy wszyscy spodziewali się rychłego wydania projektu Iceman (zapowiedzianego przez siedzenia pokryte lodem podczas meczów Raptors lub w samym Toronto), 6 God całkowicie zrewolucjonizował internet 15 maja. To nie jeden, ale aż trzy nowe albumy Drake wypuścił z zaskoczenia. Analiza monumentalnego powrotu.
1. Iceman: w centrum oczekiwań i rozliczeń
Projekt był w centrum uwagi od tygodni. Zapowiedź nie kłamała co do „zimnej i ostrej” atmosfery: Iceman (68 minut) to pole do rozliczeń Drake’a. Wierny sobie, roznieca żar swojego tytanicznego konfliktu z 2024 roku z Kendrickiem Lamarem i rzuca darmowe kąśliwości w stronę JAY-Z, Pusha T, a nawet LeBrona Jamesa. To rapowy album tego potrójnego wydania, wspierany przez już viralowe utwory takie jak Janice STFU, What Did I Miss? oraz ciężką współpracę z Future i Molly Santaną na Ran To Atlanta.
2. Habibti: czysty produkt OVO
Jeśli Iceman uderza mocno, Drake nie zapomina o swoich muzycznych korzeniach z Habibti. Ten drugi album z 11 utworami jest bardziej zwięzły i wraca do fundamentów labelu OVO. To projekt stworzony na nocne klimaty i kluby. Znajdziemy tu energię Sexyy Red na Hurrr Nor Thurrr, nieodzowną obecność PartyNextDoor (z którym już wszystko rozbił w 2025), a także debiutanta Loe Shimmy na I'm Spent. Album zaprojektowany, by kręcić głowami przez całe lato.
3. Maid of Honour: otwarcie na międzynarodową scenę
Jakby chciał mieć pewność, że zdominuje wszystkie światowe playlisty naraz, Drake wypuścił trzeci projekt: Maid of Honour. Z 14 utworami to najbogatszy z trzech, a przede wszystkim najbardziej eklektyczny. Kanadyjczyk zaprosił międzynarodowe gwiazdy, takie jak Brytyjczyk Central Cee na Which One czy Jamajczyk Popcaan z dancehallowymi wibracjami na Amazing Shape. Sexyy Red pojawia się tu ponownie (Cheetah Print), potwierdzając swój status obecnej protegowanej.
Drake kontra rap game: korona nadal jest
Wszystkie sygnały są na zielono. Zapowiedzi się nasilają, fani są w gotowości, a branża wypatruje daty.
Jeśli Iceman pojawi się w najbliższych dniach, może szybko stać się niezwykle ważnym projektem tego momentu. Drake potrafi grać na czasie i tym razem wydaje się gotowy uderzyć mocno.
Zobaczymy, czy zawartość sprosta tej perfekcyjnie zorganizowanej presji. Jedno jest pewne: nadchodzi zimno i może zaboleć.